Przeżyłem dziś szok. Nagrywałem płytę CD w systemie Windows XP i oczy me zdumione ujrzały następujący komunikat:
[B]Włóż zapisywalny dysk CD do stacji dysków F:.
Uwaga: Zapisywalny dysk CD to dysk kompaktowy, który można przekonwertować na dysk konwencjonalny,
czyli dysk CD audio, za pomocą stacji dysków do nagrywania dysków CD.[/B]
Mam w związku z tym takie pytanie, czy to ze mną jest coś nie tak (przemęczenie wiosenne, plamy na słońcu,
mikrouszkodzenia organiczne mózgu), czy może z tym komunikatem? O co w nim chodzi? Jaki „dysk
konwencjonalny”? „Przekonwertować dysk za pomocą stacj dysków”? Ja chciałem tylko nagrać kilka plików
na płytę CD-R.
Przestraszyłem się, skopiowałem pliki do Maca i nagrałem płytkę na nim. Ale do tej pory nie mogę się otrząsnąć.
Co to było? Anonimowana postać, czy moje niedopasowanie do „prawdziwego systemu operacyjnego”?
Nie mam odpowiedzi, ale ta historia przypomniała mi szok jako przeżyłem przed laty, gdy po raz pierwszy zmuszony byłem używać blaszaka. Miał Windows 3.11. Normalnie w domu sobie napisałem teksty na maku, przekonwertowałem na język blaszakowy, zgrałem na dyskietkę skopiowałem na dysk blaszaka, wprowadziłem poprawki zasugerowane przez redaktora i poprawiony a otwarty plik chciałem zachować na dyskietce.
Nie tylko się zdumiałem, ale nie na żarty przestraszyłem, kiedy Windows powiedział mi, że nie może wykonać tej operacji, bo… dysk jest uszkodzony!
Zapytałem kolegi o co chodzi. – A to nic… po prostu nie możesz zachować na dyskietce otwartego pliku - wyjaśnił - najpierw go zamknij, potem skopiuj.
O matko - jęknąłem, to znaczy niczego nie zepsułem? Ufff. jaka ulga.
Tydzień potem zapalił mi się monitor sławnej firmy Sampo…
hehe, niektore komunikaty naprawde przerazaja, ale i Leopard tez nie jest najgorszy, po sprawdzaniu dysku wyskakuje komunikaat:
“dysk jest CHYBA sprawny”
czy jakos tak… heheh to chyba jest sprawny to ja wiem, chcialem sie wlasnie upewnic wlaczajac to narzedzie…
Najbardziej mnie rozbawiło, jak tata na starym latpopie mojej mamy (taki IBM, teraz ma MacBooka) na viście upgradował Internet Explorer (do banku potrzebował czy coś…) i wyskoczyło:
“Proszę czekać… Trwa instalowanie narzędzi do usuwania szkodliwego oprogramowania firmy Microsoft”
Myślałem, że się posikam ze śmiechu. Chcieliśmy zrobić prnt screen’a (jak to się w slangu windziarzy mówi ), ale vistę to przerosło
A propos strefy czasowej, to admin tegoż przybytku żyje w innej strefie czasowej. O godz 23:29 u niego jest 23:43 I tak już jest dobrze, było jeszcze gorzej, o godzinę czy nawet więcej czas się różnił jakiś czas temu.
W skrócie? Twoja nagrywarka miała problem z prawidłowym rozpoznaniem płyty CD - przy okazji został wyświetlony komunikat “z innej parafii”. Użytkownicy Xpków raportowali coś takiego zaraz po wyjściu SP2 - masz zaktualizowaną windę?
Swoją drogą jak żyje nie spotkałem się jeszcze z takim “dziwem”, ale z drugiej strony lepsze to niż pękające obudowy maków