Uzależnienia
część druga
Przez kilka dni po moim wylewnym wpisie o uzależnieniach nie odzywałem się. Prowadziłem wewnętrzną walkę z moją słabością do zakupów w AppStore. Powiem, że był to trudny okres, bo zakładałem, że po moim głośnym oświadczeniu w tej sprawie nastąpi poprawa - oczekiwałem cudu!(?) - tak się jednak nie stało.
Czas mi upływał na czytaniu komentarzy, własnych przemyśleniach, wstrzymywaniu się od zakupów(pomimo, iż w sklepie pojawiły się “atrakcyjne promocje” na programy „kreatywne”).
Na szczęście(?) kilka z promowanych programów już mam(i tak mnie nie ciągnęło), jednak promocja dotyczyła także wspomnianych przeze mnie Scrivnera i Ulyssesa. Te dwa są bardzo w moim typie, ponieważ staram się pisać na blogu i w efekcie cały czas szukam narzędzi do tego celu. Wprawdzie, mam komplet iA Writera (na iOS i OSX) i jestem zadowolony z ich używania (pisze się z dużą lekkością), ale nadal mam jeszcze problem z wygodnym iszybkim przenoszeniem treści na bloga.
Tymczasem, jak na złość na stronach internetowych, na które często zaglądam pojawiają się rekomendacje (dla mnie impuls) dla tych edytorów. Nawet na Twitterze jakiś spamer o nazwie scrivener-cośtamcośtam zaczął mnie obserwować (dla mnie impuls).
Także ze wsząd impulsy - kup, kup, kup.
I gdy już sobie wytłumaczyłem, że przecież wystarczy mi iA Writer usłyszłem jeszcze jeden argument (kolejny impuls) za kupnem jednego z chwalonych edytorów.
Dokładnie to przecztałem “tłit” jednego z zadowolonych użytkowników:
„Jak się ma Scrivenera to nie potrzeba już żadnego innego edytora.”
Poddałem się po 6dniach 2godzinach i 12minutach.
Wszedłem do AppStore i kupiłem Scrivenera.
Uzależnienie zebrało plon.
Rozum się poddał.
Teraz powstaje pytanie co…
…z Ulyssesem?
Ponieważ niniejszy wpis musiałem przerwać - córka, praca, sen, takie tam… - nastąpiła jednodniowa przerwa.
Nie wiem jak to napisać, ale…
…obudziłem się rano (7dnia) włączyłem komputer, a w prawym górnym rogu ekranu wyskoczyło powiadomienie z jakiejś obserwowanej strony o nowej promocji na:
Fantastical na OSX!
Zakupu dokonałem w rekordowym czasie 3 sekund!
Oczywiście powód był prosty czekałem na tę promocję od dawna. Byłem prawie zdecydowany kupić ten program nawet w pełnej cenie. A jak pojawiła się infornacja o 50% przecenie to był impuls. Wszystko trwało (piszę bardzo poważnie) 3 sekundy (trzy kliknięcia + hasło do AppStore).
Nie oceniam tego zakupu w kategorii uzależnienia, bo nad tym programem zastanawiałem się długo i zakup był świadomy, wynikający z realnej potrzeby, mam i używam Fantastical w telefonie, to świetny program.
Jednak ta sytuacja dała mi możliwość zrozumienia źródła mojego uzależnienia.
Nauczyłem się podczas zakupów (tych przemyślanych i uzasadnionych) odruchu:
promocja - zakup.
Tyle tylko, że odruch przeniosłem (mniej lub bardziej świadomie) na programy niepotrzebne i kupowane bez wcześniejszych przemyśleń.
I tu przy okazji wychodzi, największy problem (uzależnionych jak ja) użytkowników AppStore:
- cała masa, podobnych, często podrabianych programów,
- niska cena, która powinna być zaletą, ale dla mnie (i tych uzależnionych) to argument, żeby znowu coś kupić, bo to tylko 1$.
Jednym zdaniem: klęska urodzaju.
Może ratunkiem dla mnie (i innych? są tu jacyś?) będzie wyznaczenie sobie obowiązkowych konsultacji (społecznych? - fora internetowe - rozmowy z użytkownikami, youtube - tutoriale, testy praktyczne) dotyczących programów, które mnie(nas) potencjalnie interesują. Muszę więcej czytać wpisy na forach, oglądać porady na youtube! Tylko kiedy to wszystko? Przecież praca, rodzina, sen są waźniejsze.
Może jednak macie jakieś inne pomysły. Tylko nie lanie kogoś w mordę (mimo, że mi się spodobało!) i nie zmiana hobby, bo tego się chyba jednak nie wybiera tylko ma.
Pozdrawiam