Nie wiedziałem gdzie to zamieścić, więc zrobię to tutaj.
Ostatnio mam problem z moim MacBookiem i systemem. Zaczeło się to prawdopodbnie od tego, że myślałem zrobiłem ‘usunięcie wolnego miejsca poprzez wstawienie samych zer’.
Od tamtej pory komputer włącza mi się nawet 5 minut ( poprzednio góra 1,5)
Wszędzie na wszystko muszę czekać, np kiedy chcę otworzyć nową kartę w Safari.
I najgorsze chyba według mnie. Nie wiem dlaczego, ale z mojego komputera dobywają się dziwne dzwięki, takie jakby iskrzenie.
Iskrzenie? Kurcze a czy wydziela się jakiś zapach palonej elektroniki?
Jeśli tak to tylko serwis autoryzowany bądź nie.
Jeśli nie to zabezpieczyłbym dane i zainstalował system na czysto. Jeśli po takiej operacji dalej są problemy, wtedy jest 100% pewności, że coś jest nie tak ze sprzętem.
BTW to wygląda jakby dysk padał, a to “iskrzenie” to głowica dysku skacząca pomiedzy bad sectorami? Trudno powiedzieć nie słysząc tego.
Właśnie o to chodzi że nie czuć żadnego zapachu. To nie jest też takie iskrzenie. Dzwięk mniej więcej przypomina, jednak to nie jest raczej iskrzenie. Po prostu nie wiedziałem jak do końca nazwać to zjawisko. W każdym razie postaram się to nagrać.
Teraz nic nie słychać. Nie wiem co o tym sądzić. Ale wydawało mi się że ten dzwięk dochodzi bardziej ze strony gdzie jest napęd CD. Czyli w sumie przeciwna strona laptopa względem dysku. No ale może źle to interpretuje.
Najgorsze jest to że obecnie nie mam dostępu do płyty z systemem. Jestem studentem i do domu, gdzie mam płyty wrócę dopiero na święta. A do tego czasu mam naprawdę sporo rzeczy do zrobienia na laptopie i sporo ważnych danych.
Aha. No nie może to być raczej dysk. Bo akurat on jest nowy, ma może dopiero miesiąc.
Zaletą repair permissions jest to, że nic nie zepsuje.
Wadą jest to, że nadaje się jedynie do SZCZEGÓLNYCH systemowych problemów. W praktyce - nie jest to rozwiązanie. W razie wątpliwości patrz pkt.1 (Go to 1)