Dzisiaj w pracy spotkało mnie przykre zdarzenie mianowicie mój ip6 normalnie się wyłączył i pokazał że trzeba ładować.
Był to już drugi raz kiedy zdarzyła mi się taka sytuacja…
Dokładnie chodzi o to że siedział sobie w kieszeni kurtki gdzie jest jednak temperatura taka jak na dworze, a że było jakieś -5st C więc zaczęły się problemy. Wyjąłem telefon do zadzwonienia i rozpocząłem połączenie jakieś 5s wtedy wszystko zgasło i nastała ciemność przy próbie włączenia pokazało że trzeba podłączyć ładowarkę.
Włożyłem telefon głębiej w inną kieszeń żeby się zagrzał i bez problemu po ok 5 minutach normalnie odpalił i stan baterii wrócił do normy czyli ok.60%.
Trochę dziwi mnie fakt że przy takiej temperaturze takie cuda się zaczynają i zaczynam się obawiać co będzie jak zrobi się jeszcze zimniej…
Powiedzcie czy to normalne zachowanie dla iphone 6 ???
Miałem różne szajsungi czy blaszane htc i takie rzeczy się nie działy dlatego trochę mnie to zastanawia.
Niestety pracuję cały rok na dworze i te kilka godzin (około 6h) telefon musi wytrzymać nawet jak będzie ekstremalnie zimno.
Miałem wczoraj identyczna sytuacje na swojej szóstce, mimo ze na dworze było tylko -1.
Na 100% bateria jest zepsuta? Jeśli jest, to w takiej sytuacji wymieniają telefon na nowy czy baterie?
Ja osobiście miewam takie sytuacje co roku, bywam w Zakopanem bardzo często, wczoraj też tutaj spędziłem Sylwestra. iPhone podczas nagrywania, przy -12 stopniach się wyłączył. Czy to naprawdę podlega wymianie gwarancyjnej? W moim przypadku to iPhone 5S.
Sprawdziłem jeszcze kilka dni i zauważam że z moim Ip6 cyrk zaczyna się jeśli bateria jest naładowana na ok.60-65%.
W sylwestra i dzisiaj temperatura ok -15stC bateria z rana naładowana na 100% i zero problemów w przedziale temperatur -12 do -15stC przez około 6 godzin na dworze telefon działał bez najmniejszych problemów.