Google Desktop for the Mac

Google Desktop for the Mac 1.0

http://desktop.google.com/en/mac

Szczerze mówiąc jakoś nie widzę celowości tej aplikacji pod MacOS 10.4, gdyby działała na niższych wersjach systemu to było by ok.

Nawet ładnie wygląda, jak na Google :wink:
Ktoś wie jak się sprawuje?

Podzielam opinie autora watku… Nie mam pojecia, do czego mogloby sie to przydac, skoro jest Spotlight. No, chyba ze Google wciaz mysli o uzytkownikach starysz Makowek :wink: Dla nich to na pewno mily prezent :]

Moim zdaniem aplikacja powstała z myślą o tych użytkownikach Intelomaków, którzy przesiedli się na nie z windy lub może nadal używają na nich głównie windy.

W każdym razie nie jest to prezent dla starszych systemów, bo w wymaganiach pisze: OS X 10.4+

No, niby tak, ale jesli nie sprobujesz, to sie nie przekonasz :wink:

Google desktop dodatkowo indeksuje i przeszukuje:

wiadomości na koncie GMail.
Jakby tego ktoś potrzebował.

jak dla mnie to zupelna klapa. Na pewno potrafiliby wymyslec jakis bardziej potrzebny projekt na mac’a niz to…

Nie podzielam twojego zdania, wydaje mi sie ze takie osoby nie stanowia zbyt duzego rynku
biarac pod uwage skale globalana. Jest to raczej kolejby gadzet majacy przywyczajac do okreslonego produktu - takie cos jak ‘Yahoo wigets’.

Pozdrawiam,
Mariusz

Wymagania ma wesołe :wink:

Ja korzystam z tego narzędzia w pracy pod Windowsem. I użyteczność jest ogromna i nieoceniona. Mam wszystko gdzieś pochomikowane na dysku tzn. instrukcje obsługi do sprzętu, cenniki, katalogi, e-mail’ e zachowane jako kopie, jakieś notatki, archiwa ZIP, RAR i pełno plików. Wpisuje tylko coś co mi się skojarzy z plikiem, który jest mi potrzebny i już mam. Po z tym wyszukuje mi e-mail’e. Wystarczy, że sobie jakieś sformułowanie przypomnę. Są jeszcze gadgety i np. ładne powiadomienie o nowym e-mail’ u.
Na Windowsie czasami to narzędzie naprawdę niesamowicie ułatwia pracę i daje nam coś o czym M$ zapomniał, a dokładnie zapomniał skopiować z Mac’ a i dopiero przy okazji Visty im się przypomniało.
Dla użytkowników Tigera jak jest Spothlight to raczej użyteczność mała. Chociaż pewnie pojawi się pełno komentarzy z potwierdzeniem, a nikt tego nie przetestuje. Google musiało mieć jakiś cel w tym. Nie zrobili by produktu jak by dla nich było oczywiste, że z tego nikt nie będzie korzystał.

zgadzam się z hackiem i jutro przetestuję tę rzecz. Bo np. gmail jest super

Gmail super to mało powiedziane. Od jakiegoś czasu używam go jako dysku internetowego. Ma najgenialniejszy filtr antyspamowy, jaki kiedykolwiek widziałem, poza tym obsługiwany ze strony daje dostęp do komunikatora, nazwanego tam czat. Są też powiadomienia, kto jest online ze znajomych.
Wiadomości o wspólnym temacie i odpowiedzi na nie grupuje w dyskusje jak na forum. Genialnie obsługuje listy dyskusyjne - mailingowe.
Jest też wersja Gmail Notifier dla Mac. W użyciu przypomina nieco czytnik RSS. Powiadamia o poczcie, wyświetla kawałek wiadomości

Dla miłośników wszelkich widgetów polecam stronę www.google.pl/ig . Tam możemy sobie skonfigurować własną stronę internetową w oparciu o tysiące - tu nazwanych gadżetów. Także jest GMail w okienku.
Szczególnie polecam gadżet Docs&Spreadsheet. Jest też dostępny pod adresem docs.google.com . Jest to całkiem wygodny… Office online ! Obsługuje większość popularnych formatów (Excel, Word, Write, Calc, Abiword), ma własny konwerter PDF i miejsce na serwerze. Można przechowywać własne pliki na serwerze. Wielkość upladowanego pliku nie może przekroczyć 500 kb ale to wystarczy. Niestety nie obsługuje wykresów. Jest inny gadżet tego typu, który wygląda niemal identycznie, jest innej firmy i potrafi robić wykresy. Obsługuje wyłącznie arkusze kalkulacyjne.

Jest gadżet RSS, jest mikro przeglądarka wzorowana na Opera Mini, jest czytnik grup dyskusyjnych. Kalandarzy jest cała masa ale najbardziej przydatnym gadżetem jest Bookmark. Teraz ulubione zakładki są w jednym miejscu, niezależnie od przeglądarki, systemu, miejsca logowania. Zakładki można eksportować, przenosić z paska, wysłać sobie malem (vide pierwszy screen Update).
Gadżety można przesuwać po całej stronie, jak znaczki na biurku Maca.

Własne Google.

Arkusz kalkulacyjny (Google Docs & Spreadsheet)

Edytor tekstu (Google Docs & Spreadsheet)

Fotki zrobione już jakiś czas temu, na poprzednim komputerze ale nie wiele się zmieniło. Przybyło plików i gadżetów.

Update:
Screeny zrobione przed chwilą (Mac, Opera, Camino):

Podsumowując, wszystko czego się Google tknie jest zaje*****. Kiedyś słyszałem, że mieli zrobić dystrybucje Linuksa na bazie Ubuntu. Szkoda, że to nie doszło do skutku, bo jestem przekonany, że był by to idealny system na biurko i spokojnie bym na PC postawił.

tylko nie rozumiem, dlaczego komentarz na stronie CENZURY nie może się obyć bez mojego adresu mailowego. Mam już dość zakładania fikcyjnych adresów, a swoich nie zamierzam podawać!

A ja w ogóle tego nie zainstaluję. Może kiedyś, na testowej patrycji, jak będę w nastroju do
grzebania w systemie i wyszukiwania różnego paskudztwa. Na http://daringfireball.net/2007/04/google_desktop_installer
można poczytać, co instaluje się razem z Google Desktop. Nie lubię, gdy coś mi się pojawia
w /Biblioteki/InputManagers, dynamicznie ładowane rozszerzenia kernela też jakoś nie napawają
mnie optymizmem, ale wszystko to blednie przy… modyfikacjach w /System/Library/.

Dziękuję, nie skorzystam. Spotlight mi wystarcza.

Wiadomo, że za darmo nic niema. Zapewne zbierają od nas jakieś informacje. Część krótkofalowców wręcz spekuluje, że to element pozyskiwania informacji dla rządu USA nazywając Google elementem systemu Echelon.
Prawda, czy nie mnie to wisi. Niech zbierają, skoro w zamian dają fajne narzędzia.

Witam ponownie.
Kiedyś instalowałem program Google, potem nie bylem zadowolony, więc usunąłem.

tylko mnie wkurza, ze co 2 dni wyskakuje mi okienko od Google:

Czy wiecie, co jest przyczyna?