W połowie grudnia 2008 roku w App Store pojawi się ciekawa aplikacja imitująca działanie nawigacji GPS - G-Map firmy XRoad.
Na razie dostępne będą 3 wersje dla Stanów Zjednoczonych: dla części północnej (zajmuje 5,6GB), dla wschodnich i zachodnich stanów USA (po 1,5GB). G-Map działa zarówno z iPhone 3G jak i z iPodem touch.
Wygląda jednak na to, że nie są to mapy GPS z prawdziwego zdarzenia, a jedynie imitacja -najprawdopodobniej, by z niej skorzystać trzeba wybrać miejsce początku i końca podróży, a aplikacja wyznaczy nam trasę bez skorzystania z nawigacji. Dodatkową funkcją jest możliwość odnalezienia różnych punktów na drodze do celu, jak restauracji czy hoteli. Program podobno może korzystać z GPS, nie wiadomo w jakim stopniu, bo producent aplikacji za bardzo się tym nie chwali - informuje tylko, że GPS w iPhone 3G “jest wspierane”. Cena G-Map nie jest jeszcze znana -wersja map Europy ma pojawić się jeszcze w tym roku.
Teraz sam sie zastanawiam. To w końcu iPhone ma wbudowany GPS?? jest możliwe żeby powstała pełnoprawna aplikacja GPS typu. TOMTOM???
Czyli nie ma wbudowanego modułu GPS???
TomTom ma ponoc gotowa aplikacje jednak problemem jest licencja Apple - podobnie jak w wypadku np Androida licencja nie pozwala na stworzenie aplikacji prowadzacej krok po kroku do celu. Powodem tego jest ostatnia fala pozwow producentow nawigacji przez osoby ktore rzekomo wjechaly do rzeki, jeziora, bagna prowadzone przez wlasnie takie programy. Niestety takie rzeczy to tylko w Ameryce ale dopuki Apple nie zmieni licencji nie zobaczymy takiej aplikacji - a napewno rozmowy trwaja bo jezeli TomTom rzeczywiscie mial gotowa aplikacjie to jako firma nie moze (a raczej nie chce) sobie pozwolic na strate srodkow wlozonych w jej stworzenie.
Obejrzalem dokladnie prezentacje na stronie producenta i dla mnie ta aplikacja jest super i jezeli wejdzie do sprzedazy z mapami europy, nie tylko USA, to mi wystarczy, ale wtedy nie wiem na czym ma polegac problem z TT, skoro dzialanie tych aplikacji jest identyczne.
I oby nie kosztowala wiecej niz 100-200USD
best
m.
no tak ale na tym to polega, że jak się zgubisz, tudzież gdziesz jedziesz idziesz, to chodzi o to byś nie musiał mieć dostępu do neta by określić sie gdzie jesteś. Bo iKompas nikogo nie urządza. Może w stanach net jest wszędzie…ale u nas nie bardzo, nawet w większych miastach, głównie centra miast to hotspoty. Więc GPS ma określić moje położenie jak mi poda długość i szerokość geograficzną to mi nie wiele pomoże, nawet iKompas jak mi pokaże północ to połowiczny sukces, a bez map offline to taki iPhonowy GPS niewiele może. I nie chodzi o nawigację samochodową, ale również pieszą. Chodzi o wskazanie lokalizacji bez konieczności posiadania w danym momencie połączenia z mapami google i tutaj problemem jest właśnie ta proteza jaką jest aplowe postrzeganie gps’a.
Bad_Boy ma racje. Mnie osobiście już szlag trafia i już mam dość czekania na konkretną nawigację. jest też kilka innych mankamentów jak brak divx i ciągłe konwertowanie filmów. jeśli do początku przyszłego roku nic konkretnie się nie zmieni, sprzedaje to przereklamowane urządzenie jakim jest iphone 3g bo nie będę go trzymał z sentymentu do appla i wracam do nokii, tam przynajmniej jest działająca nawigacja i za friko. Może i nie pisze na temat ale musiałem wyrzucić to z siebie
Im częściej czytam takie wątki tym bardziej nie rozumiem pewnych spraw.. iPhone 3G ma wbudowany GPS, ale jeszcze nie ma do tego konkrentej nawigacji, albo jakaś licencja nie pozwala na użycie takich app’sów. No żesz.. To jak kupić sobie drogi sportowy samochód, który ma zablokowany limit prędkości do 120 kmh.. Nie chcę robić flame’a ale iPhone to naprawdę jeden z najbardziej kontrowersyjnych produktów ostatnich lat. I chyba może taki był cel Apple. Nie ważne co sięmówi, ale ważne że sięmówi.. Swego czasu mnie też kusił iP, hehehe - wybrałem Nokię Nie pytajcie czemu :))
Do nawigacji drogowej służą nawigacje samochodowe. GPS w iPhonie polecam raczej dla osób poruszających się pieszo i chyba taki był zamysł twórców… więc proszę nie narzekać tylko sprzedać ten telefon albo wcale nie kupować skoro wam się nie podoba.