Witam, posiadam dysk 1TB jak w temacie, nigdy nie sprawiał problemów i zawsze było wszystko w porządku. Format plików to ntfs (kupowałem go przed zakupem pierwszego maca i tak już zostało). Na macach używam NTFS Paragona, który umożliwia mi zapis w tym systemie plików. Dysk na stałe podłączony jest do PC. Dzisiaj włączyłem komputer, zamiast nazwy partycji w “moim komputerze” ukazał się Dysk lokalny, który ma 0 bajtów miejsca, nie da się na niego wejść itd. Przerażony podłączyłem dysk do Maca, ten zobaczył go bez problemu. Włączyłem Disc Utility i naprawę dysku, ten zaczął naprawiać drobne błędy pliku (Correcting a minor error in file…). Tych plików była cała masa, leciało to bez końca. Zatrzymałem więc skanowanie. Sprawdziłem - zarówno zapis i odczyt z dysku na OS X działa. Odpaliłem więc go ponownie pod Windowsem, ale nadal to samo. Włączyłem chkdsk, wywalił te same błędy co na macu, (tylko że może koło 100-200), po czym napisał, że nic nie może zrobić, gdyż nie potrafi naprawić błędów trybie tylko do odczytu. Podłączyłem go spowrotem do maca, aktualnie niby naprawia się w Disc Utilty, ale trwa to bardzo długo. Forma nazwy każdego pliku to 0x00000, gdzie 0 to przedział 16 jednostek (od 0 do f). Na razie skanują się pliki z przedziału 0xc5…, czyli jak dobrze liczę, to przeskanował pliki, które można liczyć w setkach tysięcy… Czy ktoś się z tym spotkał? Bardzo się boje, bo na dysku mam bardzo ważne dane, nie wszystkie zarchiwizowane - mam zajęte 920GB i wszystkiego nie zdążyłem jeszcze pokopiować, tym bardziej że nie mam drugiego tak dużego dysku
Czy znacie jakiś sposób, by przywrócić dysk do “życia” pod windowsem? Dodam jeszcze że PartitionMagic rozpoznaje dysk, pokazuje ilość wolnego i zajętego miejsca, nie wykrywa błędów w programowym skanerze, a mimo to jest nie widoczny dla systemu
Z góry dziękuję za pomoc, pozdrawiam
---- Dodano 18-03-2009 o godzinie 21:45 ----
Dodam jeszcze że “dbam”, tzn regularnie sprawdzam go zarówno disc utility jak skanerem, chkdiskiem z windowsa, i żadnych błędów zwykle nie ma, jeśli coś się pojawi na bieżąco jest usuwane itd…
---- Dodano 19-03-2009 o godzinie 06:52 ----
“naprawiało” się to całą noc (ponad 10h) i nadal to samo, tzn ciągle “correcting minor error”… czy jest sens dalszego skanowania tych plików? Czy macie może jakieś inne rozwiązanie oprócz znalezienia kogoś z 1TB wolnej przestrzeni, przekopiowaniu wszystkiego i próby sformatowania dysku?